Deadpool 2 – recenzja świetnego widowiska w kategorii R

1
70
Deadpool 2 jest filmem wyróżniającym się na tle innych produkcji superbohaterskich. Główny bohater żartuje ze wszystkiego a przebijanie czwartej ściany to dla niego chleb powszedni. Powiedzcie mi, co może być lepszego od superbohatera zwracającego się bezpośrednio do nas?

Deadpool 2 opowiada o tym jak Wade Wilson stara się ochronić młodego mutanta Rusella, przed niebezpieczeństwem w postaci Cable’a (Thanos), który cofa się w czasie aby zgładzić dzieciaka. Cable jest potężnym przeciwnikiem więc Wade wie, że nie da sobie rady na własną rękę. Dlatego właśnie postanawia zebrać ekipę zwaną X-Force.
deadpool 2

Ogólnie rzecz biorąc Deadpool 2 jest jedną wielką humorystyczną rzezią. Krew, flaki, latające części ciała wymieszane ze świetnymi żartami to przepis na jeden z lepszych filmów kategorii R.

W filmie jest wiele odniesień do popkultury, które bawią do łez. Dodatkowo twórcom udało się wcisnąć do filmu Hugh Jackmana, który nie zdecydował się wystąpić.

Jest to sequel więc twórcy zdecydowali się wprowadzić Wade’a Wilsona głębiej w świat X-Menów, co owocuje kolejną porcją zabawnych tekstów i sytuacji. A fabuła całego widowska nie opiera się tylko na żartach i urywaniu głów. Deadpool pokazuje, że nie wszystko ma w dupie a na niektórych to nawet mu zależy.

Muszę również wspomnieć o muzyce, która nie służy tylko do budowania napięcia a również do podkreślenia elementów humorystycznych. Sama ścieżka dźwiękowa jest skoczna i wpada w ucho.

Domino (Zazie Beetz) jest świetnie odegraną postacią (czapki z głów), a jej moce świetnie prezentują się na ekranie. Rusell (Julian Dennison) natomiast powinien dostać Nobla w kategorii „nastolatek z problemami”.

We kiss you, like we miss you red!

Tona żartów, wszechobecne części ciała i notoryczne przenikanie czwartej ściany sprawiają, że film spodoba się nawet tym bardziej wymagającym widzom. Deadpool 2 nie zaskoczył mnie aż tak, żebym musiał zbierać szczękę z podłogi, jednak zdecydowanie rozbawił mnie na tyle, że szczęka gdzieś wypadła. Gdybym miał porównać go do części pierwszej to użyłbym jednego słowa – lepszy.

Dostaliśmy tylko jedną scenę po napisach, ale zdecydowanie wartą czekania. Nie próbujcie nawet wychodzić przed jej zobaczeniem ponieważ będziecie żałować.